Odgrzałam obiad w mikrofali i usiadłam przy stole. Żując mięso usłyszałam jak Felix wychodzi z łazienki. Powoli wszedł do kuchni i usiadł obok mnie oglądając swoje palce.
-Coś się stało?-zapytałam
-Wyprowadzam się.-powiedział od razu.
Przestałam żuć jedzenie.
-Ale jak to? Zostawisz mnie tu?-chciało mi się płakać
-Nie zmieścimy się w małej kawalerce, a nie stać mnie na większe mieszkanie.
-Dorzucę się! Kupimy większe, a jeśli będzie trzeba możemy mieć wspólny pokój. Ja tu nie wytrzymam Felix, proszę...
-Nie mamy wystarczająco dużo pieniędzy na większe lokum Jess, jeśli więcej zarobię kupię większe mieszkanie i zamieszkamy razem.
Musiałam mu pokazać co już zdążyłam uzbierać. Po chwili byliśmy w moim pokoju, a ja wyjmowałam pieniądze spod łóżka.
Felix otworzył szeroko oczy.
-Skąd masz tego tyle?
-Cii... Nie możesz nikomu powiedzieć- uciszyłam go.-Dorabiam sobie po szkole.
-Ale... Gdzie?
-To nie ważne, ważne żebyśmy mogli się stąd wyrwać.
-Ile tu jest?
-Coś około 7 tysięcy funtów.
Blondyn podrapał się po głowie z niedowierzaniem.
-Myślę, że coś możemy zdziałać...-powiedział po chwili
Schowałam pieniądze z powrotem.
Odwróciliśmy się, żeby wyjść z pokoju i zobaczyłam, że w drzwiach stoi nasza mama. Przeszedł mnie zimny dreszcz.
-Mamo... Jak długo tu stoisz?- zapytał równie sparaliżowany Felix
Mama tylko do nas podeszła i przytuliła nas obojga.
-Kocham was bardzo mocno.-wyszeptała
Nie wiedzieliśmy o co chodzi, co się dzieje, ale siedzieliśmy cicho.
***
Od rana czułam się źle. Chciałam wymiotować. Każdą przerwę spędzałam w toalecie.
W końcu James był łaskaw podejść i zapytać o co chodzi.
-Źle się czujesz?-zapytał kładąc rękę na moim ramieniu
-Jest ok.-odparłam nie patrząc na niego
-Jay, chodź tu!-ktoś go zawołał z końca stołówki
-Jest ok? To lecę.- uśmiechnął się i już go nie było
Mruknęłam pod nosem jak bardzo jestem mu wdzięczna za to jak się o mnie troszczy.
Podeszła do mnie Lily machając swoimi blond lokami
-Chyba pamiętasz, że robimy projekt?
-Pamiętam...-westchnęłam
-A w takim stanie...?
-Dam sobie radę.
-Okay... Tylko się nie spóźnij.-dodała i poszła w stronę swojej grupki znajomych.
Nareszcie dzwonek na ostatnią lekcję. Była to historia. Oglądając film o rzymianach myślami byłam ciągle na stołówce. Kątem oka widziałam, że James pisze na telefonie. Westchnęłam głęboko. Po chwili smętnego gadania lektora o starożytnym Rzymie spojrzałam na Lily. Ta też pisała na komórce i uśmiechała się.
Kuźwa...- wiedziałam co się święci
Za zgodą nauczycielki wyszłam do toalety. Tam doczekałam dzwonka i wyszłam ze szkoły.
Po chwili dogonił mnie James. Mimo, że nadal serce przyśpieszało na jego widok, byłam na niego zła i nie zamierzałam się do niego odzywać.
-Hej piękna, co ty tak szybko wyszłaś, nie poczekałaś, ani nic?-zapytał zdyszany
-Nie mów do mnie "piękna".-odparłam szorstko
-Co... O co ci chodzi?- był zdezorientowany
-Po prostu nie kłam.-powiedziałam krótko patrząc przed siebie
Blondyn zatrzymał mnie. Stanął przede mną i złapał mnie za ramiona
-O co ci chodzi?
-Wkurzasz mnie, wiesz? Nawet nie masz pojęcia jak bardzo!
-Ale dlaczego? Co robię nie tak?
-Zostaw mnie w spokoju!- wyrwałam się z jego uścisku i ruszyłam dalej
-Chodzi o Lily, tak?-zawołał za mną- Jesteś zazdrosna, prawda?
Zatrzymałam się. Nigdy nie byłam tak wkurzona. Miałam ochotę powiedzieć mu o wszystkim. Od początku. Wygarnąć mu dlaczego go tak nienawidzę i dlaczego tak bardzo kocham.
Odwróciłam się do niego. Chciałam mu wykrzyczeć jak wiele dla mnie znaczy. Ale nie zdołałam.
-To... To trudne.- jedynie to udało mi się z siebie wydusić
-Co? Co jest trudne?
-To całe gówno!-krzyknęłam-Jest coś co powinnam ci już dawno powiedzieć...
Wydawało mi się to takie proste. Po prostu mu powiem i będzie po wszystkim. Jednak to miało też złą stronę: James mógł przestać chcieć się ze mną widywać.
Podszedł do mnie bliżej i spojrzał mi w oczy.
-O co chodzi Jess? Wiesz, że możesz mi zaufać, pomogę ci jak tylko będę mógł.-przytulił mnie, a ja nie miałam siły oddać uścisku.
Gdy mnie puścił wstrzymałam powietrze.
-Boli mnie to, bo... Boję się, że cię stracę-zaczęłam kłamać- Że przestaniemy mieć ze sobą kontakt.
-Ale dlaczego tak myślisz?
-Dziś nawet się nie przejmowałeś jak się czuję, sms-owałeś na historii z Lily, dopiero teraz zacząłeś się mną przejmować.- skończyłam zrozpaczonym tonem
Ten uśmiechnął się do mnie.
-Czyli jesteś jednak zazdrosna?
Uderzyłam go w ramię ze śmiechem
-Nie prawda! Boję się tylko o nasze stosunki!-zaśmiałam się
-A co do Lily to nie wiem czy wiesz, ale ona ma chłopaka, więc nie martw się. Nie flirtujemy ze sobą.
Kiedy już byliśmy pod moim domem i mieliśmy się żegnać przypomniało mi się coś.
-Jeszcze jedna sprawa.-zwróciłam się do niego- Nie wiem jeszcze kiedy, ani gdzie, ale się przeprowadzam. Chcę, żebyś po prostu wiedział.
-Ale nie zmieniasz szkoły ani nic, prawda?
-Tego jeszcze nie wiem, ale mam nadzieję, że nie... To co... Chyba musimy się pożegnać.-westchnęłam
Przytuliliśmy się na pożegnanie i weszłam do domu.
____________________________
Nareszcie coś napisalam.
Wiem wiem.
Trwalo to wieki, ale mialam wielki problem z tym rozdzialem.
Jesli napisalam druga czesc, stwierdzilam, ze pierwsza jest beznadziejna i musialam ją usunąc, a usuwając pierwszą stwierdzalam, ze druga teraz nie pasuje itd.
Ghh T_T
Od razu biore sie za 4 rozdzial, poniewaz jestem chora i przesiaduje w domu ヽ(^。^)丿
Mam nadzieje ze sie podoba i licze na komentarze
środa, 10 grudnia 2014
Rozdział 3
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
a tak sie właśnie zastanawiałam czemu cie nie ma w szkole xD nareszcie dłuższy rozdział!! YEEEYY!! :D mam nadzieję, że blog sie potem trochę rozkręci, gosia, postaraj się dodawać rozdziały co 30 minut xD pozdrawiam i życze powrotu do zdrowia
OdpowiedzUsuń